← Home Podatki i formalności / 144 godziny na dyżurze bez przerwy. Twój…
2 min
Podatki i formalności

144 godziny na dyżurze bez przerwy. Twój SOR też tak wygląda?

Redakcja Kasanka ·17.07.2026 ·2 min
Spis treści

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała w piątek raport, który pokazuje prawdziwe piekło na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Kontrolerzy odkryli przypadki pracy bez przerwy trwające nawet 144 godziny, czyli sześć dni non stop. To nie błąd w druku - lekarz dyżurował przez tyle czasu bez odpoczynku. Co gorsza, niemal połowa pacjentów trafiających na SOR w ogóle nie potrzebuje pomocy doraźnej, a oddziały stały się alternatywą dla przychodni.

144 godziny bez snu. Jak to możliwe?

W dziewięciu skontrolowanych szpitalach NIK ujawniła, że lekarze pracowali na SOR-ach nieprzerwanie przez ponad 24 godziny. W skrajnym przypadku jeden z nich dyżurował przez 144 godziny, czyli tydzień bez ani jednej przerwy na sen czy posiłek. Raport NIK wskazuje, że takie praktyki są nagminne, a ich przyczyną są dramatyczne braki kadrowe. Lekarze pracują po kilkadziesiąt godzin bez zmiennika, bo po prostu nie ma kto ich zastąpić.

Pacjenci czekają godzinami - nawet ci z nagłymi przypadkami.
Pacjenci czekają godzinami - nawet ci z nagłymi przypadkami.

Twój SOR to nie przychodnia. A i tak tam lądujesz

Kontrolerzy zwrócili uwagę na jeszcze jeden problem - SOR-y traktowane są jako alternatywa dla kolejek w przychodniach. Aż 47 procent pacjentów, którzy trafili na izbę przyjęć, w ogóle nie potrzebowało pomocy doraźnej. Mieli zwykłe infekcje, bóle pleców czy drobne urazy, które spokojnie mógłby zdiagnozować lekarz rodzinny. Tymczasem na prawdziwe nagłe przypadki, jak zawały czy udary, czeka się w kolejce razem z przeziębionymi. To powoduje, że personel jest jeszcze bardziej przeciążony, a pacjenci z prawdziwym zagrożeniem zdrowia czekają godzinami.

144 godziny bez przerwy - tak wygląda skrajny dyżur.
144 godziny bez przerwy - tak wygląda skrajny dyżur.

Warszawski Szpital Południowy - praca po 55 godzin i przyjęcia planowe

To nie pierwszy raz, kiedy NIK zwraca uwagę na patologie w szpitalach. Tydzień temu Izba opublikowała wyniki kontroli w Warszawskim Szpitalu Południowym. Tu lekarze pracowali po 55 godzin bez przerwy, a na oddział przyjmowano pacjentów planowo - czyli takich, którzy w ogóle nie powinni trafić na SOR, tylko na zwykły zabieg. Raport wskazuje na rażące nieprawidłowości w zarządzaniu placówką, organizacji pracy i rozliczaniu świadczeń z NFZ. Pieniądze z budżetu państwa płyną, a pacjent i tak czeka.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jeśli trafisz na SOR z zawałem albo po wypadku, możesz trafić na lekarza, który nie spał od trzech dni. To ryzyko pomyłki diagnostycznej, błędnej decyzji albo po prostu zbyt długiego oczekiwania - bo zmęczony personel pracuje wolniej. Z drugiej strony, jeśli masz zwykłe przeziębienie, idź do przychodni, a nie na SOR. Nie tylko odciąży to system, ale też ochronisz siebie przed wielogodzinnym czekaniem wśród ciężko chorych. NIK zapowiada kontrole w kolejnych szpitalach. Być może to zmusi dyrektorów do zatrudnienia więcej personelu. Póki co - licz się z tym, że na SOR-ach w całej Polsce sytuacja jest tragiczna, a Ty jesteś zdany na łut szczęścia.

Redakcja Kasanka
Redakcja

Pieniądze od państwa, po ludzku.

Czytaj także
Więcej →
Następny artykuł
60 proc. więcej cyberataków na szpitale. Czy Twoje dane są bezpieczne?